Pozycjonowanie maj 10, 2008
Posted by trendexpert in sponsorowane.add a comment
Pozycjonowanie to sztuka równie ważna, co trudna. Powstała w ten sposób reklama jest jedną z najskuteczniejszych w internecie. Oczywiście płaci się za efekty, a nie za sam fakt pozycjonowania. Najważniejszym elementem jest korzystanie ze słów kluczowych, które polinkowujemy. W ten sposób Google indeksując oblicza Page Rank, czyli rangę strony. Im wyższy PR tym więcej “ważnych” (z większym PR) stron linkuje do naszej i tym więcej linków jest na naszej stronie.
Więcej dowiecie się na stronie Comweb.
________________________________________________________________________________________
10 am tv maj 5, 2008
Posted by trendexpert in Archiwum, tv.Tags: 10am.tv, ja, Loroch, tv
add a comment
Czyli o mojej przygodzie z telewizją
Tu słychać jak się drę na końcu, że Paweł ma bakłażana pod okiem ![]()
A to jest mój filmik:
Gazeta Wyborcza kwiecień 30, 2008
Posted by trendexpert in O mnie.add a comment
Recenzja z filmu Matrix Rewolucje kwiecień 28, 2008
Posted by trendexpert in Archiwum, Recenzje, Teksty.1 comment so far
W listopadzie zeszłego roku odbyła się premiera chyba najbardziej wyczekiwanego filmu - „Matrix Rewolucje”. To, co na pewno trzymało w napięciu, to te wszystkie tajemnice, którymi owiany był film. Do końca nikt nie wiedział, co się będzie działo w poszczególnych częściach.
Jest to ostatnia część trylogii braci - Larry’ego i Andy’ego Wachowskich (są zarówno reżyserami jak i scenarzystami). Tak jak w poprzednich częściach, odtwórcami głównych ról są: Keanu Reeves (Neo), Carrie-Anne Moss (Trinity), Laurence Fishburne (Morfeusz), Hugo Weaving (Agent Smith), Jada Pinkett Smith (Niobe), Monica Bellucci (Persefona). Muzykę znów tworzył Don Davis.
Pierwsza część - „Matrix”, której premiera odbyła się w 1999 roku, była częścią filozoficzną. Wiele osób wtedy zainteresowało się tym filmem i z niecierpliwością czekało na następne części. Druga część, której premiera odbyła się w maju 2003, była wypełniona efektami specjalnymi. Wszyscy zadawali sobie pytanie, jaka będzie część trzecia…
Wachowscy trzymali wszystkich w niepewności tym większej, że druga część zakończyła się planszą: „ciąg dalszy nastąpi”. Aby dobrze zrozumieć wątki ostatniego ogniwa wspomnę wcześniejsze wydarzenia: Neo po wyczerpującej walce ze Strażnikami znajduje się pod czułą opieką Trinity i innych załogantów „Mjolnir’a”. Agent Smith nie dość, że potrafi się klonować w Matrix’ie, to jeszcze przedostał się do świata rzeczywistego i zmasakrował dużą część załogi Syjonu, która broniła się przed atakiem Strażników. Poznaliśmy Architekta (twórcę Matrixa) oraz bliżej jego „żonę”- Wyrocznię (którą znamy z prowadzenia Neo w pierwszej części).
Jak powiedział sam Keanu Reeves: „Neo to wybraniec, twardziel gotowy skopać tyłki swoim wrogom i wrogom Syjonu”. Więc przez całą trzecią część walczy (dosłownie i w przenośni) o uratowanie świata (Matrix’a i rzeczywistego). Okazuje się, że aby uratować wszystkich, trzeba dostać się do środka wielkiego miasta maszyn, gdzie swoimi prawami rządzi się Deus Ex Machina (szef wszelkich maszyn) i negocjować z nim pokój, aby potem zająć się prawdziwym zagrożeniem- Agentem Smith’em. Owładnięty żądzą chce zniszczyć wszystko! Okazuje się wirusem, a dokładniej stał się nim w momencie, kiedy Neo w niego wszedł w pierwszej części. Psychopatyczny wirus - gorzej być nie może!
Tak naprawdę, Neo nie zapadł w śpiączkę ani nie choruje, tylko znajduje się na Stacji Kolejowej (jest to gdzieś między Matrix’em a rzeczywistością). Aby uratować go, Trinity, Morfeusz i Seraph (pomocnik wyroczni) muszą udać się do Merowinga (jeden z programów w Matrix’ie). Siedzi sobie on w sadomasochistycznym klubie wraz z całą swoją świtą i tylko czeka na jakąś akcję. Więc zapewniono mu niezłą rozróbę - bieganie po ścianach, sufitach, strzelanie po wszystkim na około…
Potem Wyrocznia enigmatycznie rozmawia z Neo, tym razem po raz ostatni, bo chwilę później zostaje zamieniona w … Smitha. Kapitan Niobe uwierzyła i pokazuje, że kobiety potrafią prowadzić rozpędzone poduszkowce („Mjolnir”, za którego sterami siedzi) - w romantycznych scenach partneruje jej Morfeusz, który ewidentnie czuje do niej miętę. Zee (żona Linka) wraz z koleżanką mężnie bronią hangarów ostatniego miasta ludzi rozwalając wrogów rozbudowaną bazooką, a Mifune (dowódca wojska z hangarów) biegając w stalowej zbroi rodem ze średniowiecza podrasowaną do nowoczesności pozwala sobie przeorać twarz maszynom (to się nazywa patriotyczne poświęcenie). Morfeusz, poza flirtowaniem, dodaje wszystkim otuchy, a Neo i Trinity oprócz walki ze Smithem (kiczowata scena walki w sztucznym deszczu z jeszcze bardziej sztucznymi elementami sztuk walki) ratują całą ludzkość - i tą w Matrix’ie, i tą w rzeczywistości. Neo zupełnie przy okazji dowiaduje się paru rzeczy o sobie i świecie, w którym żyje. Najlepsze są momenty kiedy okazuje się, że mimo wypalonych prądem gałek ocznych, widzi wszystko tylko trochę bardziej żółtawe niż zwykle - świat wydaje się piękniejszy…
Niestety, co najmniej jeden z wyżej wymienionych bohaterów umiera (co do jednego nie można być pewnym). Scena śmierci również musi być owiana patosem umierania. Co tam przebite płuca, kiedy liczy się wielka miłość. Zaślepiona nią Trinity wierzy w swojego wybrańca i pomaga mu we wszystkim. Nie potrafi usiedzieć w miejscu i jest bardzo zazdrosna. On z kolei myśli tylko o niej i cały świat ratuje jakby w darze. Motyw pod tytułem: „Romeo i Julia” odhaczony.
Sex - był, przemoc - cały czas, pieniądze - cały film to walka o władzę nad Matrix’em, wyścigi samochodowe - druga część dała nam popalić i poczuć smak palonej gumy, efekty specjalne - „Matrix” jest nimi przesiąknięty jak jakaś gra komputerowa albo komiks anime. „Więcej akcji, mniej gadania” - tak określił Keanu. Wszystkie podstawy pop kultury, spełnione. Co się więc nie udało, że film przyjęto negatywnie? Wszyscy, którzy oczekiwali od tego filmu bezsensownej rąbanki byli zadowoleni. Niestety zawiodła się cała reszta.
Reasumując: nic odkrywczego. Wręcz przeciwnie - powtarza się wiele motywów z poprzednich części. Na szczęście Wachowscy zostawili nam jeszcze trochę pytań bez odpowiedzi. To właśnie jeden z elementów czemu saga ma tak wielu fanów.
Oceniając ten film uważam, że zawiódł wielu ludzi pod względem odejścia od filozofii, która stanowiła znak rozpoznawczy „Matrix’a”. Efekty specjalne też nie przebiły tego, co oglądaliśmy w maju. Ścieżka dźwiękowa pozostawia wiele do życzenia, bo wszystkie utwory są do siebie podobne (autorem większości jest Don Davis). Nawet plakaty są beznadziejne! Oprócz chęci zobaczenia zakończenia całej historii, nic nie powinno przekonać przeciętnego widza do obejrzenia tej części. Ten film to nieporozumienie. Jest tylko kolejnym powodem do zarabiania kasy. X Muza ze wstydu powinna się zapaść pod ziemię. A jednak dla fanów stanowi ona kopalnię wspaniałych przeżyć. Wyjdźmy poza przyziemną pop kulturę i poszukajmy kilku „wyższych” wskazówek zostawionych przez Wachowskich.
Kopiowanie się Smitha przywodzi na myśl regułę „brzytwy Ockhama”. Mówi ona o tym, że nie należy mnożyć bytów bez potrzeby. W drugiej części podczas wywodu Merowinga o przyczynowości zahacza on o filozofię XIV-wiecznego filozofa Williama Ockhama. Dzielił ją na efektywną (zachodzącą w oparciu o uczucia ogólne) i ostateczną (w oparciu o miłość). Neo wybiera miłość. Mówi również o tym, że działania podlegają wyjaśnieniu dopiero po zakończeniu. Po zakończeniu filmu mamy pewne poczucie niedosytu, przecież o to chodziło! Nie można mieć wszystkiego wyłożonego na tacy. Według mnie uwłaszcza to godności widza. Wachowscy natomiast pozwolili nam, widzom, roztrząsać film na dziesiątki sposobów, znajdować w nim wiele odniesień. Przez to uważam tą trylogię za prawdziwy wzór filmu, dzięki któremu uczymy się patrzeć na świat z wielu perspektyw.
Plakat z filmu w oryginalnej wersji językowej brzmi: „EVERYTHInG ThAt HAS A BEGINniNG HAS aN END”. Małe litery, w innej kolejności tworzą słowo „thanin”, które jest częścią wyrazu, z którego wywodzi się słowo „Leviathan”. Pochodzi ono z biblijnej Księgo Hioba, gdzie napisane jest, że Bóg stworzył potwora, którego uczynił „królem wszystkich dzieci pychy”. Czyżby chodziło o Smitha?
Neo ewidentnie jest wytworem Matrixa, co więcej, jest również jego anomalią, błędem (skądinąd już 6-tą; czyżby Merowing był pierwszą?). Jest więc programem! Jak program może się wyrwać ze swojego świata, żeby dostać się do innego? Czy to oznacza, że rzeczywistość, to kolejny program?
Wielokrotnie Wachowscy powoływali się na mit Platoński o jaskini. U wielkiego filozofa ludzi siedzieli w grocie i widzieli tylko cienie realnego świata. Jeden człowiek, który się uwolnił, nie mógł innym tego wytłumaczyć, bo oni byli zapatrzeni w swoje cienie, biorąc je za rzeczywistość. U braci mamy Syjon - swoistą jaskinię i Neo, który się uwalnia. A jeśli naprawdę ich rzeczywistość, to tylko kolejna ułuda, tak jak Matrix? Jeśli oni wszyscy są maszynami?
Czy muszę wspominać o odniesieniach do mitologii, Biblii, religii wschodu i cyberpunka? Morfeusz (bóg snu), Persefona (bogini podziemnego świata), Niobe (córka Tantala, symbol pychy), Merowingowie (ród królewski we Francji), Syjon (świątynia, góra świątynna, Jerozolima), Trinity (Trójca Święta), Leviathan (biblijny potwór), Wyrocznia (nazwa mówi sama za siebie), Nabuchodonozor (statek Morfeusza- Babiloński król)…
Ogrom wszelkich innych znaków (czarny kot, czerwone tabletki, wszelkie możliwe numery ect.) może przytłoczyć kogoś, kto szuka. Kto nie zatrzymał się tylko na wierzchniej warstwie. Ten film można porównać do cebuli. Ma ona wiele warstw - po zdjęciu każdej kolejnej okazuje się, że niewiele przesunęliśmy się do sedna.
Polecam go ze względu na to, że należy według mnie do kina ambitnego i wyjątkowego. Zmusza widza, żeby zaczął rozglądać się wokół siebie, a nie tylko podziwiał to, co w każdym filmie akcji - przemoc, sex, gonitwa i bezsensowne efekty specjalne…
Pierwsza część miała być o narodzinach, kolejna o życiu, ostatnia o śmierci. I rzeczywiście. Najpierw narodził się cały mit - ikona kultury cyberpunka, potem ten film żył swoim życiem, a na koniec Wachowscy pogrzebali z kretesem wszelkie nadzieje na odrodzenie się wielkiego tworu filozofii młodzieży epoki komputerów i komiksów.
Pasja kwiecień 28, 2008
Posted by trendexpert in Archiwum, Recenzje, Teksty.add a comment
“PASJA” jest wstrząsającym opisem ostatnich 12 godzin życia Jezusa Chrystusa. To zdecydowanie najmocniejsze przedstawienie Pasji z jakim spotkaliśmy się do tej pory w kinie. Film jest wierny przekazom historycznym, biblijnym oraz teologicznym. Aby podkreślić autentyczność historii, aktorzy posługują się dwoma wymarłymi językami: aramejskim i łaciną.
Film twórcy “Breavheart - Waleczne Serce”, wywołuje wiele emocji i kontrowersji.
“Pasja” to obrazowe dzieło sztuki prowokujące do poważnego myślenia i refleksji nad śmiercią Chrystusa osoby o różnych przekonaniach religijnych.
Jest to film o wierze, nadziei, miłości i przebaczeniu - a więc o tym, czego bardzo potrzeba w dzisiejszych burzliwych czasach.
- To jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem - powiedział KAI ks. prof. Waldemar Chrostowski, wybitny biblista.
- Nikt nie przedstawił męki Chrystusa w podobny sposób - podkreśla Mariusz Łukomski prezes firmy Monolith Films, która jest polskim dystrybutorem filmu.
Ktokolwiek, oglądający ten film wierzący, czy nie, będzie zmuszony stawić czoło centralnej tajemnicy męki Chrystusa i samego chrześcijaństwa. Jeśli takie jest odkupienie to, jaka musi być wina?”
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary
“Pasja Mela Gibsona przedstawia wydarzenia ostatnich godzin przed ukrzyżowaniem Chrystusa zgodnie z nauką Kościoła i Pismem Świętym”
Kard. Dario Castrillon Hoyos
“Ci, którzy nazywają Pasję filmem antyżydowskim i domagają się niewpuszczenia jej do kin, mogliby domagać się wycofania ze sprzedaży Nowego Testamentu - bo film opowiada tę samą historię”
Franciszek S. Sikorski - Głos
“Przez cały film nieprzerwanie czuje się siłę kosmicznego dramatu, którego my wszyscy jesteśmy jakąś częścią.”
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary
“Film Mela Gibsona to triumf sztuki i wiary - jest tak potężny, jak orędzie, które zawiera…”
Kard. Dario Castrillon Hoyos
“W całym zamieszaniu wokół Pasji nikt nie zainteresował się jakością filmu. A przecież Gibson nie tylko grywał twardzieli, lecz także wyreżyserował dwa doskonale przyjęte obrazy: “Człowiek bez twarzy” i “Waleczne serce”. Może więc i tym razem stworzył nie tyle dzieło świętokradcze, co po prostu dobry kawałek kina?”
Tadeusz Zachurski - Newsweek
“Pasja jest znakomitym wyrazem wrażliwości artystycznej i religijnej. Dla wielu Katolików, którzy obejrzą te sceny, Msza nigdy nie będzie już ta sama.”
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary
Chcę pokazać człowieczeństwo Chrystusa i jego aspekt boski. Sposób przedstawienia jaki wybrałem jest według mnie bardzo realistyczny i tak bliski, jak tylko możliwe temu, co postrzegam jako prawdę. “Pomysł nakręcenia tematu ukrzyżowania przyszedł Gibsonowi do głowy 10 lat temu i wolno nabierał kształtu. Reżyser uważa, że historia, którą opowiada jego film jest bardzo aktualna. Szczególnie, że dzieje się w tak burzliwym miejscu na Ziemi… “Pasja” Mela Gibsona jest tak ważnym dziełem, ponieważ podkreśla ludzkie uczucia, cierpienie i mękę ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Przez stulecia stworzono tak wiele obrazów i rzeźb przedstawiających ukrzyżowanie, że scena ta stała się standardowym symbolem religijnym i motywem artystycznym. W ten sposób straciła moc “rażenia”. Nawet słowa “Męka Pańska” pisane, odczytywane i wymawiane miliony razy straciły swoją siłę i znaczenie. “Pasja” przywraca Męce i Ukrzyżowaniu właściwą wagę, dramatyzm i potęgę, porusza widza do głębi. Ukazuje prawdę: prawdziwą mękę poniżenia, chłosty, Drogi Krzyżowej, ukrzyżowania. Czujemy się, jak byśmy tam właśnie byli. Jesteśmy świadkami autentycznego cierpienia i autentycznej mocy.
Scenariusz “Pasji” opisujący ostatnie 12 godzin z życia Jezusa z Nazaretu, został stworzony przez Mela Gibsona i Benedicta Fitzgeralda na podstawie przekazów
z ewangelii św. Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.
Wszystkie postaci w filmie posługują się językami, jakimi porozumiewano się w tamtych czasach: Żydzi, w tym Jezus i apostołowie, mówią po aramejsku, Rzymianie - “uliczną łaciną”. Greka, która była w powszechnym użyciu pośród ówczesnej inteligencji, nie odegrała tu szczególnej roli.
“Pasja” była filmowana we Włoszech, w dwóch miejscach: w pięknym mieście Matera w południowym regionie Basilicata, nieopodal miejsca, gdzie Pier Paolo Pasolini kręcił w 1965 “Ewangelię wg św. Mateusza” oraz w wytwórni Cincecitta na przedmieściach Rzymu.
W Cincecitta Studios powstała gigantyczna scenografia, której autorami byli Francesco Frigeri i Carlo Gervasi. Skonstruowano wielki kompleks składający się ze świątyni,
w której kapłani sądzą Jezusa, dziedzińca przed pałacem Piłata i miejsca chłosty.
Gibson zasugerował operatorowi Celebowi Deschanelowi (Patriota, Pierwszy krok w kosmos), aby wzorował się na malarstwie włoskiego mistrza baroku - Caravaggio, którego obrazy słyną z niezwykle realistycznych światłocieni i spektakularnego kontrastu między światłem a mrokiem.
Gibson: “Uważam, że jego malarstwo jest piękne: gwałtowne, mroczne, uduchowione, o osobliwym, dość niesamowitym klimacie.”
40 procent zdjęć kręcono w nocy lub we wnętrzach, w których przesłonięte zostały źródła światła, aby stworzyć wrażenie światła z trudem przedzierającego się z ciemności
Maurizio Millenotti (Hamlet, 1900-człowiek legenda, Malena) zaprojektował kostiumy zgodnie z historyczną wiedzą na temat strojów z epoki. Ręcznie szyte stroje miały również za zadanie wzmacniać wizualny efekt “Caravaggia” i utrzymane były w tonacjach czarnej, brązowej i beżowej.
Choć większość ekipy stanowili Włosi (a większość obsady pochodziła z Włoch i Europy Wschodniej), to jednak zespół speców od charakteryzacji, pod wodzą Keitha Vanderlaana i Grega Cannoma (Hannibal, Piękny umysł, Piraci z Karaibów), przybył z Hollywood.
Gibson zdawał sobie sprawę, że potrzebni będą najlepsi fachowcy od makijażu i charakteryzacji na świecie, którzy będą w stanie wykreować bezkompromisowy i wstrząsający autentyzm scen biczowania i ukrzyżowania. James Caviezel wcielający się w postać Jezusa, codziennie poddawany był trwającej 7 godzin charakteryzacji.
Newsweek marzec 27, 2008
Posted by trendexpert in O mnie.Tags: O mnie
2 comments
Art4Web marzec 18, 2008
Posted by trendexpert in sponsorowane.add a comment
Firma Art4Web oferuje pozycjonowane strony oraz usługi z zakresu reklamy. SEO copywriting tworzony jest przy współpracy ze specjalistami z portalu PraktyzcnyMarketing.pl. Dlatego jest to tak skuteczna reklama.
Art4Web oferuje:
analizę Twojej obecnej pozycji w wyszukiwarkach
analizę branży oraz poczynań konkurencji
analizę i pomoc w doborze optymalnych słów kluczowych
odpowiednią modyfikację znaczników META i ich monitorowanie
ręczne dodawanie Twojej strony do wyszukiwarek i katalogów
budowę link popularity Twojej witryny
______________________________________________________________________________
Tekst sponsorowany przez Art4Web
Dzienniki motocyklowe marzec 10, 2008
Posted by trendexpert in Recenzje, Teksty.Tags: Che, Dzienniki motocyklowe, Oskary
1 comment so far
Film obyczajowy oparty na wspomnieniach Ernesto Guevary, znanego jako “Che”. Nominowany do Oskara najpopularniejszy film latynoamerykański ostatnich lat.
Dwóch przyjaciół z Buenos Aires- Ernesto i Alberto Grando wyruszają w podróż życia przez Amerykę Południową. W ciągu kilku miesięcy chcą przebyć 13000 km na motorze. Są ciekawi świata, szukają nadziei i liczą na gorące podrywy.
Ernesto (Gael Garcia Bernal) ma dziewczynę w sąsiednim mieście. Zanim wyrusza w podróż żegna się z nią. Ale czy to prawdziwa miłość i czy przetrwa taką próbę czasu?
Alberto (Rodrigo de la Serna) jest troszkę ekscentrycznym biochemikiem. Szuka panienek do poderwania i chce się dobrze bawić. Ale czy to możliwe?
W czasie ich podróży sprzęty wiele razy będą ich zawodzić, ale nigdy ludzie. Będą zdesperowani, głodni, brudni i spragnieni. Od czego ma się bajer? Przemierzą pustynie, góry, rzeki, poznają wiele wspaniałych ludzi, przeżyją chwile wspaniałe i dramatyczne. Będzie wiele kobiet, ale tylko przelotne spotkania.
Poznaj historię wielkiej podróży. Polecam wszystkim, których ciekawi życie wielkiego Che (wyjaśnia się też geneza tego przezwiska), lubią motyw wędrówki, albo chcą zobaczyć interesujące widoki Ameryki Południowej.
Muzyka - iPodowo marzec 10, 2008
Posted by trendexpert in Muzyka.Tags: Muzyka
1 comment so far
Daft Hands - Technologic.mp3
Ipod - Technologic
King Lou - You should plug it.mp3
Soft Paris Ad - Oh mi bod (iPod)
Justin Timberlake - SexyBack ft Timbaland.mp3
Ipod
brazylia.mp3
iPod (brazylia)
Muzyka z reklam marzec 9, 2008
Posted by trendexpert in Muzyka, Reklama.2 comments
Dove evolution
Dove - pro-age
Coco Channel no 5 (Kiera) (Joss Stone - Love)
“n”
Knorr - love story
Axe - idealna kobieta (ang)
Knorr nudle (Jarecki - Tańcz)
F1 Mercedes-Benz










