Własne gniazdko luty 22, 2008
Posted by trendexpert in Archiwum, Szkoła.Tags: LO, Mickiewicz
add a comment
Ostatnio na wosie profesor Andrzejewska tłumaczyła nam, że mówienie źle o własnej szkole to nie lojalność i niszczenie własnego gniazda. Czasem jednak wydaje mi się, że warto porozmawiać o sprawach, które ‘toczą nasze ciało”. Nie tylko to pedagogiczne.
Donosicielstwo
Ledwie przyszłam do szkoły, a pamiętać trzeba, że maturzyści przychodzą o różnych dziwnych porach, a dostaje cynk o aferze. W sumie fajnie, bo mam o czym napisać, ale czy o to chodzi? Czasy: „uprzejmie donoszę” już minęły (choć niektórzy nadal na tym chcą budować Polskę). Dodam jeszcze, że to nie był donos typu: zdarzyło się. Niestety. Donos typu: a może tam coś jest. Okazało się, że nie ma, ale jest gdzieś troszkę indziej. Tak czy inaczej, jeśli donosicielstwo tylko z gotowymi zarzutami i tylko dla dobra społecznego, a nie prywaty. Jeśli coś złego się dzieje.
Afera biurkowa
W piątek, niczego nieświadoma, nasłuchałam się od kolegi z klasy o dwóch ‘wypadkach’ z kupą w rolach głównych. W sumie nic pewnego, ale opowieści są. Jedna to historia wf-owa. Podczas tej lekcji, w szatni, jakiś niecny człowiek, nie dość, że ukradł wszystkie komórki, to postanowił załatwić swoją potrzebę, a z braku papieru toaletowego podtarł się cudzą bluzą. Druga historia jest mniej szkolna, ale chyba bardziej fantazyjna. Znajomi mojego kolegi mają domek w jakiejś wsi. Jako, że nadal trwa tam budowa, więc nie trzymają w środku nic cennego (powiedzmy szczerze, praktycznie niczego tam nie trzymają). Tak czy inaczej pewnego razu grupa ludzi (a skąd to wiadomo, napiszę potem) postanowiła okraść go. Ze względu na brak czegokolwiek, a tym bardziej wartościowego, trochę się wkurzyli. W ramach zemsty i folgowania swojej wściekłości obsikali i obsrali (że się wyrażę, bo ciężko tu o eufemizm) wszystko co się dało- ściany, sufit, podłogę. Jedna osoba raczej nie była w stanie wyprodukować takiej ilości ZiSPPM (Zbędnych i Szkodliwych Produktów Przemiany Materii). Nie byłyby to historie, którymi warto byłoby się podzielić na łamach gazety, gdyby nie to, że we wtorek, dzięki doniesieniom 1c (która rezyduje w sali PO), dowiedziałam się, że u nas w szkole podobny ewenement miał miejsce. Od czwartku szufladę biurka nauczycielskiego w sali PO zamieszkiwała kupa. Sprawców jak dotąd (jak z moich informacji wynika) nie złapano. Nie drążąc tej bezsensownej sprawy, apeluję do elitarnej młodzieży – DOROŚNIJCIE!
Tropikalna
Oprócz tego, że jest to tytuł fajnej gry komputerowej z Fidelem Castro na czele, jest to również klub muzyczny. Wiele osób uważa, że jest to klub, w którym spotykają się homoseksualiści, a nie raz i grupy z marginesu społecznego czy półświatka. Ten oto klub miał być miejscem, gdzie miała się bawić nasza (NIEDOROSŁA) jeszcze młodzież na swoim półmetku. Organizatorami, jak praktycznie zawsze, byli nasi Samo Rządowcy. Oburzenie ustąpiło, gdy znalazła się chętna duszyczka z klasy angielskiej, która charytatywnie zorganizowała półmetek w Mega. Gdy organizatorem jest Samo Rząd, wiadomym jest, że zyski z imprezy przechodzą do kasy samorządu. Ale tym razem, kasa zasilana jest jedynie z puli szkolnej. Jako, że i ta w tym roku drastycznie zmalała (nawet deklarowana składka jest niższa niż przez ostatnie lata), nie dziwmy się, że nasz Samo Rząd musi podejmować akcje zgoła charytatywne lub nie wymagających nakładów pieniężnych. Zastanawiam się tylko, kiedy czeka nas jakaś impreza zorganizowana przez naszych Rządowców. Problem, jak się nie doczekamy…
Próbowałam porozmawiać z wiceprzewodniczącym, ale nie znalazł dla mnie przez całe popołudnie czasu, więc niestety nie zamieszczę jego zdania, choć jestem bardzo ciekawa co by powiedział.
Urząd Antykorupcyjny
Jeszcze nie wyszłam ze szkoły, a kolejna ciekawostka. Profesor Czupryńska wypowiada się przed kamerą TVN 24. Pierwsza myśl była, że może chodzi o matury. Ale wszystko się wyjaśniło kiedy oświecił mnie jeden z nauczycieli. W naszej szkole, dzięki pomysłowi pani dyrektor, zaczniemy edukację antykorupcyjną. Na godzinach wychowawczych, gdy zazwyczaj przynosi się usprawiedliwienia, omawia wycieczki albo przygotowuje do czegoś, mamy teraz uczyć się jak przeciwdziałać korupcji. Jak to się ładnie w branży mówi – ktoś dał cynk telewizji – i zarówno pani dyrektor, jako pomysłodawca, jak i profesor Czupryńska, jako, nazwijmy, główny koordynator, wystąpiły dla TVN 24. Zastanawiam się tylko czy nam godzin wychowawczych starczy TYLKO na korupcję, bo walka z nią będzie baaardzo czasochłonna.
Radiowęzeł rządzi
A z ostatnich nowinek szkolnych nasze radio zamierza się zrewolucjonizować. Już nie tylko będzie można posłuchać muzyki, którą nie zawsze słychać, ale każdy będzie mógł zostać gwiazdą! Nie ma to jak spotkać na korytarzu biegającą koleżankę Stuczeń (kandydatkę do Samorządu) z mikrofonem (dyktafonem lub innym sprzętem) i chętną do rozmowy. Idea rzeczywiście szczytna, bo coś z naszym radiem zrobić trzeba. Gorzej z wykonaniem. Tak czy inaczej kolejnym krokiem, po wywiadach i programach publicystycznych, które będą powstawać z biegiem czasu, proponuję nadawać ogłoszenia i reklamy. Przynajmniej zarobimy, a kasa zawsze się przyda. Jak na placu mogą stać reklamy, a na korytarzach leżeć reklamówki, to co za problem skomercjalizować radio?
SKIS luty 22, 2008
Posted by trendexpert in Szkoła, Teksty.Tags: gry, Katowice, LO, Mickiewicz, SKIS, zabawy
add a comment
Geneza SKISa niknie w mrokach dziejów. Wiadomo jedynie, że jego praojcem jest Mieszko (ale nie I Piast). I wiadomo jak się w niego gra. Cóż jest więc w nim takiego wyjątkowego, że zaraża całe grupy społeczne?
SKIS, czyli gra towarzyska dla co najmniej dwóch osób (ale im więcej, tym przyjemniej) podbiła serca już wielu osób. Samo słowo skis pochodzi od słowa skiśnięty, czyli np. skiśniętej kapusty. Krótko mówiąc odpowiada słowu: nieświeży.
Jak w to się gra? Wystarczy, że któraś osoba dotknie drugiej i powie słowa: „Skisłeś!”. Osoba, która przejęła skisa musi starać się go podać dalej, przez dotknięcie kolejnej osoby i wymówienie magicznej formuły: „Skisłeś!”. Jest jednak sposób aby zabezpieczyć się przez skisem. Należy przełożyć trzeci palec od lewej dla prawej ręki, lub trzeci od lewej dla prawej ręki (inaczej palec serdeczny) nad palcem 2 (wskazującym) tak, aby serdeczny niejako ‘zahaczyć’ w pierwszym miejscy zgięcia palca wskazującego i skierować ów serdeczny nieznacznie w dół. Gest ten jest znany również pod nazwą skrętu palców kłamcy, ponieważ kłamiąc należy mieć tak ustawione palce, aby czuć się usprawiedliwionym w swoim oszustwie.
Gracz, który skrzyżuje palce w widoczny sposób, może spokojnie oddać się bądź to ucieczce, bądź obserwacji dalej postępującej gry. Osoba, która nie ma już do kogo podać skisa przegrywa. Ogłaszana zostaje MegaSKISem i należy wymyślić dla niej adekwatne tortury.
Proponowany jest również Puchar SKISa, aby ci, którzy potrafią doskonale go rozkolportować i nie dają się złapać mogli pochwalić się swoimi zdolnościami. Ale jak na razie SKIS występuje tylko w odmianie towarzyskiej, bez żadnych nagród, a jedynie z karami.
Nie mniej jednak SKIS jako sposób ożywienia towarzyskiego, formy zabawy i wspólnego ruchu sprawdza się znakomicie i polecam go wszystkim tym, którzy chcą się bawić jak elitarna szkoła z Katowic.









