jump to navigation

„I ty możesz zostać Św. Mikołajem” maj 13, 2008

Posted by trendexpert in Archiwum, wywiad.
Tags: , , , , , , , , , ,
add a comment

Z okazji Mikołaja w Katowicach odbył się mega koncert charytatywny „I ty możesz zostać Św. Mikołajem” (to już 12 raz), na którym wystąpiło mnóstwo gwiazd: Ryszard Rynkowski, Majka Jeżowska, Maciej Maleńczuk i Pudelsi, Ewelina Flinta, Magda Femme, Andrzej Piaseczny, Ada Biedrzyńska, Bogdan Trojanek & Terne Roma, Andrzej Cierniewski, Katarzyna Bujakiewicz, zespoły Trubadurzy, Bajm, Łzy, IRA, ZPiT „Śląska”, Sukces, Słoneczni, orkiestra górnicza KWK „Murcki”. Koncert prowadzili: Agata Młynarska, Katarzyna Dowbor, Jolanta Fajkowska, Iwona Kubicz, Jarosław Kulczycki. Całość pod patronatem pana prezydenta Piotra Uszoka, współorganizatorami byli: Urząd miasta K-ce, Instytucja Kultury „Estrada Śląska i II TVP oraz Poczta Polska. Wszystkie prezenty i datki przeznaczone były dla domów dziecka. Specjalnie dla gazety „GBN” przeprowadziłam kilka wywiadów i zdobyłam multum autografów…
Anonimowy Mikołaj, znaleziony wśród tłumu, z torbą cukierków, przymarzający z zimna:
-Dzień dobry Mikołaju! Skąd się tu wziąłeś?
-Cześć. Przyjechałem saniami na kołach z Poczty Polskiej…
-A co tu robisz?
-Rozdaje cukierki (tu dostajemy z koleżanką po kilka cukierków), a tak poza tym umilam dzieciakom czas.
-A kim Mikołaj jest na co dzień?
-Jestem listonoszem w Katowicach. Wybaczcie dzieci czekają…
-Dzięki za wywiad…

Trębacz z orkiestry górniczej KWK „Murcki” złapany tuż po występie:
-Dzień dobry. Jest pan trębaczem z orkiestry górniczej?
-Dzień dobry. Zgadza się…
-Kiedy panom zaproponowano udział w tym koncercie długo się panowie zastanawiali nad udziałem?
-Nie to była spontaniczna decyzja… ale i tak najważniejszy głos miał dyrygent
-A gdzie jeszcze można posłuchać waszej gry?
-Na różnych defiladach i festynach. A tak poza tym podczas wakacji grywaliśmy co drugi piątek pod teatrem Wyspiańskiego.
-Aha. Dziękuję bardzo za rozmowę…

Ewelina Flinta złapana tylko na chwilkę…
-Cześć. Dlaczego zatytułowałaś swoją płytę “Przeznaczenie”? Skąd pomysł na taki tytuł? I dlaczego jest tak mało twoich kompozycji (można je policzyć na palcach jednej ręki)?
-”Przeznaczenie” jest wynikiem mojej refleksyjnej natury. A jest tak mało moich kompozycji, bo na razie zaczynam i nie czuję się jeszcze na siłach, by sama stworzyć więcej.
-Czy singiel jest skierowany do konkretnej osoby? Piszesz teksty, opierając się na własnych doświadczeniach?
-Tekst “Żałuję” nie jest mój. Choć był pisany na podstawie moich opowieści. Piszę teksty, opierając się tylko i wyłącznie na swoich doświadczeniach i uczuciach.
-Gdzie najczęściej bywasz w stolicy?
-W BMG Poland albo w szkole.
-Lubisz gotować? Co Ci najlepiej wychodzi?
-Szarlotka, jeżeli chodzi o pieczenie. Gotowanie - ryba w sosie curry.
-Kariera się kiedyś kończy, co potem?
-Na razie studiuję w Wyższej Szkole Promocji w Warszawie. Choć chyba nie chciałabym pracować w takim zawodzie. Wolałabym związać swoją przyszłość z muzyką. A uczę się po to, żeby się dowartościować.
-Rozumiem, że sesja w “Playboyu” Cię nie interesuje?
-Oczywiście, że nie. Zdążyłam już odmówić.
-Jaki masz rozmiar buta? =)
-38. Jeszcze jakieś wymiary? :-) Uprzedzam pytanie: 80-60-80 :-) Wzrost 175 :-)))) I żadnej operacji plastycznej.
-Czy twoja muzyka ma jakieś przesłanie? Co chciałabyś przekazać swoim fanom za jej pośrednictwem?
-Właściwie cała płyta ma przesłanie, dla mnie i mam nadzieję dla wszystkich - żeby się nie poddawać. I że jednak - mimo że wiele osób twierdzi, że muzyka rockowa jest w odwrocie - to na szczęście tak nie jest… Sorry, ale musze kończyć…
-Ok. Dzięki!

Artur Gadowski (z zespołu IRA) usidlony między torami koło rynku, śpieszył się do hotelu Katowice na spotkanie z fanami…
-Cześć. Masz chwilkę?
-Jasne, ale tylko sekundkę…
-Rozumiem, że ten koncert to nie jest pierwszy raz…
-Nie, gramy tu już 4 razy i w przyszłorocznym też weźmiemy udział.
-A co z nową płytą?
-Na razie z chłopakami siedzimy w studiu i nagrywamy.
-Czy płyta ma już jakiś tytuł?
-Jeszcze nie, singla też nie mamy nagranego, ale wiemy, że płyta wyjdzie w lutym. Singiel powinien pojawić się po świętach…
-A koncerty? Tylko po Polsce czy ruszacie na podbój świata?
-Nie, na razie planujemy tylko Polskę, ale kto wie… może w przyszłości…
-Dzięki ci bardzo…

Ryszard Rynkowski na kilka chwil przed wstępem poszedł rozdawać autografy rozszalałemu tłumowi. Udało mi się wtedy zaczepić go:
-Skąd pomysł na “Dziewczyny lubią brąz”?
-Jacek Cygan miał tego typu skojarzenia.
-Czy nadal będziesz współpracował z Jackiem Cyganem, czy może szukasz nowych osób do współpracy?
-Tak. Stworzyliśmy właśnie nową płytę. Do kupienia od listopada.
-Czy muzyka jest jedyną twoją życiową pasją, czy istnieje jeszcze coś innego?
-Jest wiele rzeczy, ale to nie pasje.
-Jak spędzisz święta?
-Zabieram rodziców z Elbląga i jedziemy do mnie na wieś
-Zagląda Pan do Internetu? Ma Pan swoją stronę internetową?
-Tak, i zaglądam, forum dyskusyjne www.ryszardrynkowski.com
-Jaka była największa, a zarazem najśmieszniejsza plotka, jaką o sobie usłyszałeś bądź przeczytałeś w prasie brukowej?
-Że jestem zakochany i że biorę za koncert 40 tys. Bzdura.
-A ile bierzesz za koncert?
-10 tys.
-Dlaczego rzadko sięgasz po teksty innych tekściarzy?
-Spółka autorska to nie tylko sposób na życie, ale lepsze zrozumienie i przyjaźń, a to powoduje, że to, co robimy z Jackiem, jest spójne i wiarygodne.
-Chyba już musisz iść na scenę. Dziękuję za wywiad.

Maciek Maleńczuk dosłownie na 2 pytania:
-Dlaczego zgodził się pan na bycie jurorem w „Idolu”?
-Dla chwały Pudelsów własnej i nowego Homo Twist i oczywiście po to żeby wybrać kogoś fajnego.
-Pod koniec września do sklepów trafił twój poemat: „Chamstwo w państwie”. Parę słów o tym…
-Jestem wierny zasadzie decorum. Mam nadzieję, że dzięki temu poematowi przestanę być postrzegany jako „medialna małpa”, w jaką starają się przekształcić mnie usłużne media…

Kilka chwil z Adą Biedrzyńską:
-Co z twoimi planami: płytą ADA - DEBIUT, ze spektaklami, w których grasz?
-Mam świadomość, że straciłam wiarygodność u słuchaczy, u widzów i tych, którzy mnie nie znają. Wydawca jednak wydał płytę. A ja mam nadzieje, że po tym wszystkim, co powiedziałam, ktoś da mi szansę. Może kilka osób mi uwierzy.
-Już jakiś czas temu pani nowa płyta, z której mogłam usłyszeć już parę piosenek. Jaki styl muzyczny w niej dominuje? Podobno latino, pop i jazz…
-„Tańczę by żyć” jest utworem w rytmach latino, ale płyta jest bardziej popowa.
-Do współpracy zaprosiła pani również dwóch znakomitych aktorów: Wojciecha Malajkata i Zbigniewa Zamachowskiego. Coś więcej na ten temat?
- Nad płytą „Ada Biedrzyńska- Debiut” pracowało bardzo wielu artystów, profesjonalistów: Wojciech Młynarski, Piotr Rubik, Waldemar Chyliński, Marek Napiórkowski, Mike Norman, Lindsay Martell, Ken Scardina. Co ciekawe, jeden z utworów był skomponowany przez Zbyszka Zamachowskiego!
- Dotychczas gustowała pani w piosenkach aktorskich i kabaretowych. Skąd ta odmiana?
- Wszystko zaczęło się od bydgoskiego zespołu „Air force one”. Byli amatorami, jeden z nich jest obecnie chirurgiem, ale ich piosenki bardzo mi się spodobały. Uznałam, że powinny ujrzeć światło dzienne. W tym czasie Chris Aiken (producent- przyp. red.) zaproponował mi współpracę i tak się zaczęło.

Magda Femme była bardzo chętna by przeprowadzić z nią wywiad, a poza tym dała taki ładny autograf:
-Jak doszło do tego, że Lech Janerka napisał dla ciebie słowa do utworu “Verticalo”?
-Leszek nagrywał płytę u mnie w studio. Robił to po południu, a ja wieczorem, więc spotykaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy się. Kiedyś powiedział, że mój materiał bardzo mu się podoba i - choć nie słucha popu - ten krążek kupiłby sobie. Zaoferował się, że napisze mi jeden tekst. Oczywiście zgodziłam się, było mi bardzo miło. To się zrodziło po prostu z przyjaźni.
-Jesteś autorką prawie wszystkich, z wyjątkiem dwóch, tekstów na “Empiryzmie”. Są one - oczywiście - zupełnie inne niż teksty Ich Troje, ale też bardzo specyficzne. Takie nastrojowe…
-Są kobiece. Bałaś się użyć tego słowa?
-Czy zgadzasz się z opinią, że na polskiej scenie muzycznej pojawiło się za dużo śpiewających kobiet, a za mało dobrych tekstów i muzyki dla nich?
-Myślę, że ta sprawa ma więcej wymiarów. Nasz przemysł muzyczny jest obecnie w bardzo złej sytuacji, więc firmy fonograficzne łapią kogokolwiek, upodabniając tych biednych ludzi do muzyków z Zachodu. Chcą szybciutko zarabiać pieniądze, nie dbając o tę biedną osóbkę, która teraz wyskoczyła na wyżyny, a za rok nikt o niej nie będzie pamiętał. U nas, tak naprawdę, zapomina się o artyzmie, o tym, co człowiek w sobie nosi. Nie kreuje się artystów, tylko produkuje się produkty. Myślę, że w tym tkwi błąd i stąd wyobrażenie, że wszystko jest takie mdłe i byle jakie. Jest moda na zachodnie MTV, na zachodnie trendy i my próbujemy do tego się dopasować. Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że tam się wszystko rządzi innymi prawami, a przede wszystkim innymi pieniędzmi na promocję, na klipy, na gigantyczne trasy koncertowe. My nie mamy szans na coś takiego. Myślę, że nasza bronią mogłoby być stworzenie czegoś własnego, oryginalnego… Powinniśmy w końcu zwrócić uwagę na ludzi, którzy mają coś do powiedzenia jako artyści, a nie jako produkty.

Ania Wyszkoni, wokalistka zespołu Łzy, zdążyła odpowiedzieć na parę pytań:
-Jak na 23-latkę masz już spory bagaż doświadczeń. Małżeństwo, macierzyństwo, rozwód. Blizny po nieudanym związku będą ci przeszkadzać?
-Wiem, że wyjdę z tej katastrofy poobijana, ale silniejsza. Nadal wierzę w miłość. Wierzę, że gdzieś tam jest człowiek, któremu mogę zaufać, oddać całą siebie. Kiedy kocham, to idę na żywioł. Nie będę rozpamiętywać przeszłości, zastanawiać się, że skoro ktoś mnie kiedyś zranił, to wszyscy mężczyźni są źli. Nie popełnię tylko jednego błędu: zanim zwiążę się z kimś na stałe, najpierw z taką osobą pomieszkam. Życie razem to nie tylko randki, romantyczne spacery i dziki seks, ale również codzienne obowiązki. Jeśli partnerzy nie potrafią się nimi dzielić, to taki związek nie ma sensu.
-Teksty waszych piosenek opowiadają często o dramatycznych historiach, jak ten o dziewczynie zgwałconej przez ojca. Czy to tematy z życia wzięte?
- Bywa, że usłyszymy taką historię, ale ostatnio częściej piszemy piosenki inspirowane naszym życiem.
-O czym marzyła Ania, kiedy kładła się na asfalcie i patrzyła w gwiazdy?
-Od dziecka marzyłam o śpiewaniu…
-To dość dziwna kompania, ich pięciu i ty jedna. Nie rywalizują o ciebie?
-A gdzie! Jak przyszłam do zespołu, byłam zachwycona. Sami chłopcy, długie włosy, mój typ. Myślałam, że zwariuję - jeden ładniejszy od drugiego. Ale kiedy jakiś czas później koleżanka spytała, czy któryś z nich mi się podoba, odpowiedziałam zaskoczona: “Co, podoba mi się?! Chyba oszalałaś”. Nie patrzę na nich jak na facetów, raczej jak na braci.
-Jak wyglądają twoje fanki?
-Zwykle ubierają się na czarno i noszą martensy. Jak my do niedawna. Ale ostatnio kupiłam buty na szpilkach!
-Auuuu! Jak się noszą?
- Ciężko ;-). Założyłam je podczas kręcenia teledysku do piosenki „Oczy szeroko zamknięte”. Kiedy wieczorem je zdjęłam, poczułam wielką ulgę. Teraz trochę się już przyzwyczaiłam. Lubię mieszać styl awangardowy z eleganckim. Podobają mi się bojówki i do tego właśnie szpilki. Jeżeli chodzi o perfumy, to bardzo lubię J’adore.

Majka Jeżowska uchwycona na moment przed wejściem na scenę (i moment po wyjściu z kawiarni):
-Pani śpiewa dla wszystkich; i dla dzieci, i dla dorosłych, i dla młodzieży…
- Wydaje mi się, że to jest największym moim sukcesem życiowym, jeśli tak mogę powiedzieć. Na koncertach są całe rodziny. Inni wykonawcy śpiewają dla jakiejś grupy. Jest to chyba największy sukces - umieć zgromadzić i zaprosić do zabawy taką wielopokoleniową publiczność. A moje piosenki, mimo że rzadko goszczą na listach przebojów i w programach dla dzieci, żyją swoim życiem i gdzieś tam są zakodowane w świadomości słuchaczy. Na koncertach okazuje się, że wszyscy je dobrze znają i przenosi się to jakoś z pokolenia na pokolenie, bo pierwsza piosenka „A ja wole swoją mamę” była pisana dla mojego synka - szkraba, który teraz jest studentem. Te małe dzieci, które obecnie przychodzą na koncerty nie słyszą moich piosenek w radiu i telewizji, poznają je jakoś od starszych kolegów, a mnie chyba w ogóle nie znają.
-A jakie ma pani plany muzyczne na przyszłość?
- W tym roku chcę wydać kasetę - składankę największych przebojów dla dzieci, bo nie ma ich na jednej płycie, ale też robię ją z myślą o najmłodszych dzieciach i dla rodziców, którzy często nie wiedzą którą kasetę kupić. Myślę, że na to już czas, po piętnastu latach śpiewania, ale będą też na nich nowe piosenki np. lubiana przez dzieci „Kochany panie Mikołaju”.

Dziękuję bardzo za pomoc mojej psiapsiółce Domi, która marzła ze mną długie godziny i pomagała mi w tej, jakże trudnej, pracy dziennikarza.

Zielony Patryk od koniczyn luty 27, 2008

Posted by trendexpert in Archiwum, Teksty.
Tags: , , , ,
add a comment

Dla wszystkich nieświadomych: święty Patryk jest patronem Zielonej Wyspy- czyli Irlandii. Z tej okazji wszystko zielenieje, przybiera się w koniczynki i, co najważniejsze, wszędzie strumieniami leje się piwo.

A jak Ale (czyt. ejl) jeden z podstawowych rodzajów piwa. Charakterystyczne dla Wielkiej Brytanii. Ciemno- lub jasnobrązowe, powstaje z mieszanki zwykłego i skarmelizowanego słodu. Ma wyraźny owocowy, smak i jest bardzo mocne.

B jak browar, browiec, browczyk- inne nazwy na piwo; to co- idziemy na browca?; sam browar to po prostu miejsce, gdzie waży się piwo w potężnych kadziach.

C jak chmiel, czyli roślina, która nadaje piwu smak. Legenda głosi, że dodanie go do piwa jest zasługą brabanckiego króla Gambrinusa. Jak widać dziś wynalazek okazał się przełomowy, więc władcy przysługuje chlubne miano wynalazcy.

D jak dolna fermentacja- sposób w jaki powstaje piwo. Kiedy drożdże opadają na dno kadzi, mamy piwo jasne, dobrze nasycone dwutlenkiem węgla i delikatne w smaku. Fermentacja może także być górna- burzliwa i intensywna (drożdże na górze) – i piwo wychodzi ciemne, o intensywnym smaku.

E jak ekstrakt piwny, który nadaje moc, w Polsce zazwyczaj określaną zawartością alkoholu (3-3,6% słabe, ponad 6% - mocne). Ale np. w Czechach czy Niemczech wszystko zależy od procentu dodanego ekstrakt – najsłabsze są „ósemki” (8% ekstraktu – ok. 2.5 % alkoholu).

F jak Franziskaner, czyli jeden z gatunków piwa

G jak grzane piwo- najlepszy znany rozgrzewacz ;) Sprawdzony przepis? Już podaję: dodaj goździki, cynamon i mocno podgrzej. Potem rozmieszaj z koglem-moglem (tylko uważaj, żeby się nie ścieło i uważaj na ptasią grypę!)

H jak Hefe-Bier, czyli piwa z charakterystycznym osadem drożdżowym na dnie butelki. Prawdziwą sztuką jest ich nalewanie, bo niezmiernie się pienią.

I jak Irlandia, bo w końcu to dzięki mieszkańcom tego kraj świętujemy Dzień św. Patryka. A jeśli Irlandia to Guinness, ciemne piwo typu stout. To mocny napój, dla twardzieli, chociaż w Irlandii piją go nawet dzieci.

J jak jęczmień, kolejny składnik piwa (obok chmielu i drożdży); dla niewtajemniczonych- jęczmień to zboże, które uprawia się na polach

K jak kufel. Okazuje się, że tak jak dla wina ważny jest kieliszek, tak dla piwa też ważnym jest w czym się go podaje. Piwa jasne podaje się w wysokich kuflach i do tego przeźroczystych. Te, które się silnie pienią należy podać w naczyniu lekko zwężającym się ku górze. Piwa ciemne podajemy w szklanicach na nóżce (ja nie żartuję), ponieważ nie należy ich ogrzewać dłonią.

L jak lager, czyli jedno z piw powstałe w wyniku dolnej fermentacji. Zwykle są to piwa lekkie i złociste, czyli łagodne w smaku i słabe. Przykładem lagera jest Budweiser ze Stanów.

M jak melanż, czyli slangowo stan upojenia i zabawy (zwykle po przekroczeniu magicznej „czwórki”).

N jak „nie chrapie”; jeden z 80 powodów czemu piwo jest lepsze od faceta.

O jak Oktoberfest- chmielne dożynki w Bawarii (Niemcy) obchodzone na przełomie września i października. Zjeżdżający się turyści i pasjonaci piwa potrafią łącznie wypić aż 5 mln litrów tego złocistego trunku

P jak piana, czyli obowiązkowy element piwa. W dobrych pubach barmani przechodzą specjalne przeszkolenia w nalewaniu piwa, żeby piana miała odpowiednią wysokość.

R jak receptura na piwo domowe, bo bursztynowy trunek można zrobić też samemu. Do kupienia są nawet puszki z gotowym nachmielonym ekstraktem słodowym i instrukcją obsługi. Podobno (podkreślam podobno) nie ma nic lepszego nad piwo, które się sobie samemu naważyło. Z mojego doświadczenia wynika, że lepiej go nie ważyć samemu, bo potem ciężko pojedynkę wypić.

S jak słód, który uzyskuje się z namoczonego ziarna jęczmiennego. Niezbędny element fermentacji

T jak Tygrys- rzeka. To właśnie między Tygrysem a Eufratem, w żyznym półksiężycu Azji, w państwie Sumerów powstało piwo. To oznacza, że piwo, jako takie liczy sobie już 6 tysięcy lat.

U jak ‘urósł ci brzuszek”. Nic dziwnego, bo piwo jest bardzo kaloryczne. Do tego wzmaga apetyt. Ma jakieś zalety? A i owszem – bogaty w witaminy.

W jak weizen, piwo pszenne. Słód zamiast z jęczmienia uzyskiwany jest z pszenicy. Dzięki temu piwo zyskuje charakterystyczny smak i jest mętne.

Z jak zielone piwo. W browarnictwie tak nazywa się piwo młode- czyli tuż po fermentacji.

Tekst przy wykorzystaniu artykułu z Gazety Wyborczej