Mądry Polak przed szkodą…

Im dłużej studiuje się socjologię, tym bardziej się wie, jak ludzie są niekonsekwentni. Mają tę własność, że myślą, zachowują się i czują co innego, a co innego deklarują. A przypomniało mi się to, przy okazji całej burzy medialnej związanej z samobójstwem 14letniej uczennicy gimnazjum z Gdanska, która zabiła się, ponieważ „zgwałcili” ją koledzy z klasy. W czasie lekcji, na oczach wszystkich obecnych w sali, poza nauczycielem, który sobie wyszedł. Czytam na forum komentarze: „ja na pewno bym zareagował”; „zaatakowałabym ich, żeby przerwać to co robili”; „czemu nikt nie reagował?”; „czemu tylko patrzyli?”. I wiem, że by nie zareagowali.

Teoria 1:
Większość ludzi pytana w sondażach: „Czy widząc kradzież w sklepie zawiadomi Pan/Pani odpowiednie osoby (policję, ochronę, straż miejską, pracowników sklepu)?” Odpowiedziało, że „tak”. Większość popiera również idee piętnowania takich ludzi.

Praktyka 1:
„Dzień dobry TVN” robi „prowokację”. W sklepie znanej sieci hipermarketów zaczyna grasować złodziej (wynajęty aktor). Ochrona o wszystkim wie- ma nie reagować. Oczekują, jak ludzie będą reagowali.

Złodziej idzie do działu ze słodyczami. Zaczyna po cichu zwijać batoniki. Praktycznie wszyscy, którzy przechodzą obok- widzą to. Nikt nie reaguje. Złodziej zaczyna prowokować- coraz wyraźniej pakuje sobie garściami do kieszeni jedzenie- nadal brak reakcji. Ludzie się dziwią, ale przechodzą dalej. Ochrona cały czas monitoruje reakcje ludzi.

Po chwili złodziej bierze batonika i zaczyna jeść. Zaskoczony i rozochocony brakiem napiętnowania chrupie coraz głośniej. Odkłada niedojedzony kawałek na półkę. Osoba stojąca obok proponuje, żeby jednak dojadł, bo to nie ładnie zostawać taki kawałek na regale.

Chce mu się pić. Idzie do działu z nabiałem. Pije jogurt i zostawia. Kolejna osoba zwraca mu uwagę- radzi schować puste opakowanie gdzieś nie na widoku.

Złodziej idzie do działu z kosmetykami- pyta kilka osób, co sobie wybrać. Szuka kremów, szminek, drogich perfum. Po czym na oczach tych ludzi pakuje te towary do kieszeni i idzie dalej. Tym razem też nikt nie zareagował. Oczywiście poza malującym się zdziwieniem na twarzy.

Złodziej idzie do kasy z gumą do żucia (pakuje 4 inne do kieszeni- wszystko widzą ludzie stojący w kolejce- reakcji brak). Kiedy przychodzi jego kolej w kasie, prosi panią kasjerkę o worek (paranoja pakowania jednej gumy do żucia do wielkiego worka). Pani schyla się pod ladę, a w międzyczasie załoczyńca zwija, w dość nie wybredny sposób, papierosy z nad jej głowy. Po jego odejściu od kasy pani stojąca za nim mówi szeptem do kasjerki, że „ten pan to chyba złodziej”. Oczywiście następuje dekonspiracja i wielkie gratulacje dla osoby, która zareagowała.

Zajęło to 4 godziny, aby ktoś zareagował. Podobno jakieś 2 inne osoby zasugerowały ochronie, że w hipermarkecie może być złodziej. 4 godziny aktor grasował po sklepie jedząc, pijąc i korzystając z czego tylko się da, na oczach dziesiątków ludzi. Napakował sobie do kieszeni kilkanaście rzeczy, wartych kilkaset złotych. Nadmienić należy, że nie zapiszczał w bramce.

Post scriptum: Pamiętajmy, że hipermarket, to taki sam sklep jak inny. Tylko duży. Co nie oznacza, że jeśli leży 1000 batoników i ukradniemy jeden, nie będzie to tak dotkliwa strata dla marketu, jak kiedy ukradniemy 1 batonik z 10 leżących w osiedlowym sklepie. Różnica polega na tym, że gigant odbije to sobie podwyższając ceny produktów. Generalizując- każdy z nas płaci za złodziei wynoszących towary.

Teoria 2:
Znowu większość ludzi pytanych o to: „Czy zwrócił/-a by Pan/i uwagę dziecku, które pije alkohol w miejscu publicznym?” odpowiedziało, że oczywiście. Policja ma obowiązek legitymowania osób nieletnich z alkoholem, a tym bardziej w miejscach publicznych.

Praktyka 2:
Kilku młodych chłopców (w wieku 10 – 14 lat) w czasie festynu (a więc tłm ludzi) poszło do parku, w którym cała impreza się odbywała. Krążyli, każdy z puszką piwa w ręce, w obrębie głównych alejek parkowych. Popijali, co jakiś czas przystawali klnąc, zachowując się głośno- generalnie zwracając na siebie uwagę przechodniów. Nikt nie reagował.
W odległości kilku metrów szli za nimi reporterzy (również TVNu) z ukrytą kamerą. Podchodzili do przechodniów, którzy mijali tych chłopców i pytali: „Czy zwrócił/-a by Pan/i uwagę dziecku, które pije alkohol w miejscu publicznym?”. Jak można się domyśleć, wszyscy pytani natychmiast i żywo odpowiadali, że takie zachowanie jest niedopuszczalne, że należy zwracać uwagę, pouczać, ganić, wytykać palcami i co tylko.
Po tak gorących przemówieniach reporterzy dekonspirowali się, informując zarazem, że właśnie tacy chłopcy przed chwilą przechodzili i nikt (włącznie z ankietowanym) nie zwrócił na to uwagi. Nie warto przytaczać tłumaczeń jakie padały- wszystkie były całkowice pokrętne, bezsensowne i układane w popłochu. Widać, że ludzie reagowali różnie na zarzucenie im kłamstwa.
I tu kończyłaby się ta hisotria, gdyby nie to, że te wojaże dookoła parku trwały kilka godzin (tyle ile festyn). Ale to jeszcze byłoby zrozumiałe. Całkowicie jednak niezrozumiały jest fakt, że chłopcy ci, minęli patrol policji, który przebywał w tym parku. Nikt nie zareagował. Policjanci zdawali się ich widzieć. Nie podeszli, nie zainteresowali się.
Post scriptum: TVN kilka miesięcy wcześniej zrobiło podobną prowokację, tylko tym razem młodzież kupowała piwo w osiedlowych sklepach, przy ludziach stojących w kolejce oraz „przy” sprzedawcach, którzy nie byli wtajemniczeni. Wszystko rejestrowała uryta kamera. Co więcej, wypijali te browary tuż obok sklepu (teoretycznie w obrębie sklepu zabrania się spożywania napojów wysokoprocentowych). W kilkunastu spożywczych nikt nie zareagował, nikt nie sprawdził ich dokumentów, nawet nie zastanawiał się, czy są trzeźwi (alkoholu osobom nietrzeźwym się nie sprzedaje).

Podsumowanie konfrontacji teorii z praktyką nie jest jednak tak oczywiste, jak wcześniejsze aspekty. Wielu ludzi obejrzy te programy. Nauczy się, że to zwykłe podpuszczanie dla potrzeb widza. Ludzie zamiast nie reagować zaczną po prostu uciekać na dugi koniec sklepu/parku/ulicy, żeby tylko nie zostać sfilmowanymi. Dojdzie do tego, że ludzie nie tylko zobojętnieją, ale zaczną się bać, że zostaną ocenieni, podsumowani, zaszufladkowani.
Następnym razem, jeśli zobaczycie, że ktoś kradnie/pije/używa przemocy nie zastanawiajcie się czy to prowokacja dziennikarska, tylko reagujcie tak, jakbyście sami chcieli, żeby inni zareagowali. Na kilkaset przypadków prawdziwych, będzie jedna prowokacja.
Ja ze swojej strony nadmienię, że następnym razem, jeśli przyjdzie wam brać udział w ankiecie albo nawet dyskusji dotyczącej reagowania na patologię/ dewiacje / przestępstwa- zastanówcie się dwa razy, zanim coś powiecie. I nie szafujcie pośpiesznych wyroków: „ Ja bym zareagowała”. Dopóki sytuacja nie nastąpi, nie warto przewidywać swoich reakcji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s